W procedurze oceny oddziaływania na środowisko to część przyrodnicza najczęściej przesądza o tym, czy postępowanie potoczy się gładko, czy utknie na miesiące. Regionalne dyrekcje ochrony środowiska (RDOŚ) właśnie tutaj często odsyłają kartę informacyjną przedsięwzięcia (KIP) i raport o oddziaływaniu na środowisko do uzupełnienia. Każde takie wezwanie to zatrzymany harmonogram, dodatkowe koszty i — w najgorszym wariancie — konieczność powtórzenia badań terenowych dopiero w kolejnym sezonie. Wniosek jest prosty: rzetelna inwentaryzacja przyrodnicza, wykonana odpowiednio wcześnie, nie jest kosztem, lecz zabezpieczeniem terminu realizacji.

Kiedy inwentaryzacja przyrodnicza jest naprawdę potrzebna
W praktyce powinna towarzyszyć każdej inwestycji, dla której trzeba przygotować kartę informacyjną przedsięwzięcia lub raport o oddziaływaniu na środowisko. Powód jest prozaiczny: większość gatunków ptaków oraz wiele innych gatunków zwierząt, roślin i grzybów występujących pospolicie w otoczeniu człowieka podlega ochronie prawnej. Dokumentacja środowiskowa nie może więc sprowadzać opisu przyrody do jednego lakonicznego zdania „nie stwierdzono gatunków chronionych”. Taki zapis, niepoparty badaniami terenowymi, jest dziś pierwszym, co wychwytuje organ.
Co obejmuje rzetelna część przyrodnicza
Rzetelna część przyrodnicza to znacznie więcej niż lista gatunków. Składają się na nią: inwentaryzacja flory, fauny, siedlisk i grzybów, oparta na poprawnej metodyce i obejmująca właściwe sezony fenologiczne; identyfikacja gatunków i siedlisk chronionych oraz odniesienie do obszarów Natura 2000, obszarów chronionego krajobrazu i lokalnych korytarzy ekologicznych; ocena rzeczywistych oddziaływań przedsięwzięcia na etapie realizacji i eksploatacji; propozycja działań minimalizujących i — gdy to konieczne — kompensacji przyrodniczej; a często także monitoring porealizacyjny. Braki na którymkolwiek z tych etapów bywają przez RDOŚ wychwytywane niemal rutynowo.
Najczęstsze braki wytykane przez RDOŚ
Poniższe zestawienie opiera się na realnych wezwaniach do uzupełnienia, z którymi spotykamy się w praktyce — przy inwestycjach mieszkaniowych, drogowych, liniowych i w odnawialnych źródłach energii. Co istotne, większość z nich nie wynika z wyjątkowo cennej przyrody na terenie inwestycji, lecz z luk w samej dokumentacji: pominiętej grupy zwierząt, badań wykonanych w niewłaściwym terminie albo zbyt wąskiego zakresu inwentaryzacji. Te same wzorce powtarzają się od lat — i właśnie dlatego większości z nich da się uniknąć, gdy część przyrodniczą zaplanuje się odpowiednio wcześnie.
1. Badania w jednym terminie lub poza właściwym sezonem
Najczęstszy i najkosztowniejszy błąd. W jednym z postępowań RDOŚ zakwestionował inwentaryzację, w której w okresie rozrodczym wykonano tylko jedną kontrolę, wskazując, że rzetelne wykazanie ptaków i płazów jest możliwe dopiero w okresie od maja do czerwca. Obserwacje muszą być prowadzone w okresie wegetacyjnym i obejmować pełny cykl fenologiczny właściwy dla badanych grup. Konsekwencja jest dotkliwa: jeśli organ uzna badania za niemiarodajne, inwestor musi poczekać na kolejny sezon — często niemal rok.
2. Ptaki bez kategorii lęgowości i bez strefy buforowej
RDOŚ regularnie wymaga, by inwentaryzację ptaków lęgowych prowadzić nie tylko na terenie przedsięwzięcia, lecz także w strefie buforowej o szerokości co najmniej 100 m, z podaniem liczby par i kategorii lęgowości według Polskiego Atlasu Ornitologicznego (A — gniazdowanie możliwe, B — prawdopodobne, C — pewne). Osobno wskazuje się na konieczność inwentaryzacji zadrzewień pod kątem gniazd ptaków szponiastych i innych dużych gatunków, np. kruka. Pominięcie bufora albo kategorii lęgowości to niemal pewne wezwanie.

3. Pominięte płazy i gady
Częsty brak: dokumentacja milczy na temat płazów i gadów, mimo że biotop (piaszczyste skarpy, dawne zbiorniki, tereny podmokłe) wyraźnie sprzyja ich obecności. Organ oczekuje nie tylko stwierdzenia gatunków, ale też oceny wpływu inwestycji na te grupy na etapie realizacji i eksploatacji oraz wskazania działań minimalizujących.
4. Powierzchowny opis szaty roślinnej i siedlisk
Sam wykaz gatunków roślin to za mało. RDOŚ oczekuje opisu zespołów i zbiorowisk roślinnych, ze wskazaniem tych rzadkich w skali regionu i kraju, a w przypadku łąk — opisu roślinności ze szczególnym uwzględnieniem siedlisk przyrodniczych. Brakuje też często informacji o rzadkich gatunkach grzybów.
5. Niewłaściwy format wyników inwentaryzacji
To błąd czysto techniczny, a mimo to bardzo powszechny. Wyniki inwentaryzacji przyrodniczej muszą być przygotowane zgodnie z rozporządzeniem Ministra Klimatu i Środowiska z 17 marca 2022 r. w sprawie formatu dokumentu zawierającego wyniki inwentaryzacji przyrodniczej, a część kartograficzna — zapisana także w formatach wektorowych (SHP lub GPKG), wykorzystywanych w systemach informacji przestrzennej. Dokument w innym formacie potrafi wrócić do poprawy niezależnie od jakości samych badań.

6. Zniszczenie stanowisk gatunków chronionych bez zezwolenia
Zdarza się, że prace ziemne ruszają, zanim procedura się zakończy — i niszczą stanowiska gatunków chronionych (np. mchów). RDOŚ pyta wówczas wprost o zezwolenie na odstępstwa od zakazów wobec gatunków chronionych, czyli o derogację. Jej brak to nie tylko problem proceduralny, ale i realne ryzyko odpowiedzialności. Właściwa kolejność jest odwrotna: najpierw inwentaryzacja i ewentualna derogacja, dopiero potem prace.
7. Rozbieżności przy drzewach i krzewach oraz brak podstaw wycinki
Klasyczny przykład: w karcie przedsięwzięcia wskazano kilka drzew, a ortofotomapa pokazuje zwarty drzewostan. Organ dopytuje, co się z drzewami stało i na jakiej podstawie prawnej je usunięto. Przy nasadzeniach zastępczych trzeba określić gatunek lub odmianę (nie wystarczy ogólne „drzewa liściaste”), a przy wycince drzew z gniazdami — najpierw ustalić, czy gniazdo jest zasiedlone. Usuwanie drzew powinno być rozwiązaniem ostatecznym, poprzedzonym wnikliwą analizą wariantów.
8. Pominięte formy ochrony i powiązania krajobrazowe
Wreszcie — brak odniesienia do celów ochrony obszaru chronionego krajobrazu, w granicach którego leży inwestycja, do lokalnych korytarzy ekologicznych (tworzą je m.in. cieki i rowy) czy do wpływu przedsięwzięcia na krajobraz. To elementy, o które RDOŚ pyta niemal zawsze, gdy są powiązane przestrzennie z terenem inwestycji.
Dlaczego dobra część przyrodnicza skraca procedurę
Mechanizm jest prosty: mniej uzupełnień to szybsza decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach, a więc inwestycja rusza w terminie. Najgroźniejsza jest pułapka sezonowości. Jeżeli RDOŚ w toku postępowania nakaże wykonanie lub powtórzenie inwentaryzacji, a właściwe okno fenologiczne już minęło, inwestor musi czekać do kolejnego sezonu, w którym badania da się przeprowadzić miarodajnie. Znane są pisma i postanowienia, w których taki obrót spraw cofał realizację zamierzenia o wiele miesięcy. Dlatego część przyrodniczą najlepiej zaplanować z wyprzedzeniem — tak, by objęła właściwe sezony wegetacyjne i lęgowe, zanim dokumentacja trafi do organu.
Dla kogo pracujemy i jak współdziałamy
Wykonujemy część przyrodniczą jako podwykonawca dla biur projektowych, pracowni ochrony środowiska oraz deweloperów — w tym inwestycji fotowoltaicznych, farm wiatrowych, dróg i infrastruktury liniowej. Kluczowe jest wczesne wejście w projekt: harmonogram badań ustalamy pod właściwe sezony fenologiczne, żeby uniknąć opisanych wyżej pułapek. Część kartograficzną dostarczamy w formatach wektorowych (SHP, GPKG), gotowych do wykorzystania w systemach informacji przestrzennej i zgodnych z wymaganym formatem dokumentu. Współpracę prowadzimy na jasnych, etapowych warunkach, co porządkuje po obu stronach zarówno zakres prac, jak i terminy.
Zaplanuj część przyrodniczą, zanim stanie się wąskim gardłem
Planują Państwo inwestycję wymagającą karty informacyjnej przedsięwzięcia lub raportu o oddziaływaniu na środowisko? Warto zająć się częścią przyrodniczą, zanim stanie się wąskim gardłem procedury. Zapraszamy na bezpłatną konsultację i wycenę części przyrodniczej — pomożemy zaplanować badania tak, by dokumentacja przeszła bez zbędnych wezwań.








